Piknik w Bielawie…

Tegoroczne Boże Ciało spędziłam w Bielawie…Organizowano tam piknik… postanowiliśmy pójść na niego…Pogoda była wyśmienita…świeciło słoneczko…na niebie nie było ani jednej chmurki…

Ta wspaniała pogoda sprawiła, że na pikniku zjawiło się mnóstwo ludzi…Już od kilku lat tamtejszy proboszcz organizuje przy kościele piknik…My byliśmy na nim po raz pierwszy…zastanawialiśmy się dlaczego u nas w parafii nie ma czegoś takiego…
 
Można było za niewielką opłatą skosztować różnych potraw czy domowych ciast…My skusiliśmy się na pyszne pierogi i grillowane mięso z surówką z kapusty… Na tym pikniku były również organizowane gry i zabawy nie tylko dla dzieci…Śpiewał tamtejszy zespół…
Spróbowaliśmy także mszalnego wina…smakowało bardziej jak słaba nalewka niż wino…Zabawa trwała do późnej nocy…Śpiewom nie było końca…

Żółte i pomarańczowe odcienie odchodzącego lata…

Robi się coraz zimniej to znak, że lato małymi kroczkami odchodzi…Choć nie tęsknię za upałem, to taka pogoda też mi nie odpowiada…Tęsknię za ciepłymi porankami…

W moim małym ogrodzie kwitną teraz rudbekie, nagietki czy pięciorniki…Swoim żółtym kolorem rozweselają pochmurne dni, których teraz jest więcej…Wychylają swoje drobne płatki do promieni słonecznych…Nawet mahonia przygotowuje się już do nadchodzącej małymi krokami jesieni…Wybarwiając swoje listki na czerwono…
O tej porze w ogrodzie kwitną słoneczniki…U mnie wyrósł przeogromny słonecznik, jak przekwitnie będzie wspaniałą karmą dla zgłodniałych ptaszków…
Nawet łąka za moim płotem przybrała żółtą barwę…jakby szykując się już do jesieni…
Zbliża się już wrzesień może on przyniesie piękne babie lato…i nie będzie tak zimno…

Żywokost lekarski…

Bardzo często odwiedzam Dolny Śląsk…za każdym razem uwieczniam inne kwiaty…tym razem efektem mojego polowania z aparatem są zdjęcia Żywokostu lekarskiego…

https://youtube.googleapis.com/v/Cm5qCivnjGY&source=uds

Uwieczniony przeze mnie Żywokost rósł sobie tuż przy chodniku…Żywokost jest rośliną leczniczą, ale również miododajną…Jej korzenie są jednak trujące…Żywokost był używany do leczenia wrzodów żołądka…W środowisku naturalnym możemy go spotkać w klimacie śródziemnomorskim…
Żywokost kwitnie od czerwca do końca lipca…Jego łacińska nazwa to Herba Boraginis…Obecnie Żywokost nie jest używany w lecznictwie ze względu na duże ilości trujących alkaloidów…

Bojkowie…

Bojkowie są dawnymi mieszkańcami Bieszczad…Sięgali od Bystrzycy Sołotwińskiej dziś na Ukrainie, aż po Wielki Dział…Byli potomkami górali rusko-wołoskich, którzy osiedlali się tutaj w XVI i XVII w…Uprawiali rolę, zajmowali się wypasem owiec i bydła…Trudnili się spływem drewna, byli też świetnymi tkaczami…tkali głównie na swoje potrzeby,a z nasion lnu wytłaczali olej…W skansenie sanockim Bojkowie są tuż za Pogórzanami…

https://youtube.googleapis.com/v/rDwSLcsW81M&source=uds

Szumią drzewa przystajemy przy Bojkowskiej chacie…Sektor Bojkowski jest nie duży są tu dwie chaty i dwie cerkwie…Chaty bojkowskie, tak jak łemkowskie nazywane są ” chyżami „… Chyża składała się z: 
– izby, sieni , komory i kuchenki…Chyże były budowane z belek jodłowych, łączonych ” na obłap „…zaś dach był kryty słomą…
Chyża, którą zwiedzaliśmy była ogrodzona wiklinowymi płotkiem…We wnętrzu chaty gliniana polepa…coś co dziś mogłoby dziwić…wtedy było standardem…zaglądając do jednej z tych chat zaskoczyło nas skromne wyposażenie…a jeszcze bardziej zdziwiły nas osobne łóżka…pomiędzy nimi stał stół i drewniana ławka…a na ścianie obrazki święte…Bojkowie byli grekokatolikami… Chyża, którą oglądaliśmy została zbudowana w 1906 r, a ta stojąca przed nią powstała w 1861 r…Dziś te chaty możemy podziwiać w sanockim skansenie…
Dziś Bojkowie nie zamieszkują już swoich naturalnych terenów, tylko są rozproszeni po całej Polsce…Po akcji ” Wisła ” większość z nich wysiedlono do ówczesnego ZSRR a dzisiejszej Rosji…ci co zostali musieli z terenu Bieszczad uciekać… 

Pałac Zamoyskich w Kozłówce…

Pałacowe ogrodzenie zakończone jest misternie kutą bramą…Nad nią napis ” To mniey boli „- to odezwa Zamoyskich, a nad nim ich herb ” Jelita „…Na pałacowy teren weszliśmy bocznym wejściem, tuż obok chodzących wolno pawi…Sam Pałac wzbudził nasz ogromny zachwyt…

https://youtube.googleapis.com/v/VOEeocPRu84&source=uds

Sam pałac wzbudził nasz ogromny zachwyt…Z obu stron są budynki dawnych oficyn…Trawnik, który teraz oglądamy pojawił się w XIX w…wcześniej była tu długa aleja z drzewami, a na końcu okrągły gazon…W Kozłowce urządzano wystawne bale, rauty czy wielkie przyjęcia…Na klatce schodowej liczne portrety Zamoyskich…we wnętrzach mnóstwo złoceń czy sztukaterii, na ścianach wiszą piękne obrazy…

To oryginalny wystrój, który nie został zniszczony przez Armię Czerwoną…Wg opowiadań przewodniczek …Jeden z generałów tak zachwycił się pałacem, że nie pozwolił zniszczyć jego wyposażenia…Dziś w tym pięknym budynku mieści się muzeum…

Fasada pałacu jest bardzo skromna…na szczycie umieszczono herb Zamoyskich…Jest mało sztukaterii…Właścicielami pałacu byli: Tęczyńscy, Oleśniccy, Bielińscy, a ostatnimi Zamoyscy…To oni rozbudowali pałac do obecnych rozmiarów…

O wnętrzach opowiem w innym poście..Czerwona dachówka pałacu rzuca się w oczy i już z daleka ją widać…To ona najpierw przyciąga wzrok…Warto zobaczyć kozłowiecki pałac…

Pałac Sanguszków w Lubartowie…

Tegoroczny urlop spędziliśmy na Lubelszczyźnie…Odwiedzając okoliczne miasteczka jednym z nich był Lubartów…To tutaj znajduje się pałac o którym chcę napisać…zbudowali go Sanguszkowie…

Pierwotny pałac zbudował Piotr Firlej…w XVI w…Ten obecny pochodzi z XVIII wg.powstał  planów Tylmana z Gameren… ma bardzo ciekawą historię…To już trzeci pałac stojący w tym miejscu…
Dziś w pałacu ma swoją siedzibę powiat…To ciekawy budynek…Nad oknami malownicze kapitele…
Tuż przy budynku znajduje się tablica informacyjna z historią pałacu…a była ona bardzo burzliwa…W XIX w w wyniku pożaru spłonęły doszczętnie wnętrza pałacowe oraz dach…

Pałac stoi w otoczeniu drzew… Gdy przybyliśmy do Lubartowa mocno się chmurzyło…gdy wyjeżdżaliśmy z tego malowniczego miasteczka jak na zawołanie zaczął padać deszcz…

Nawłocie…kwiaty kończącego się lata…

Czyżby kończyło się już lato…na potęgę kwitną nawłocie zwane również mimozami…Zaczynają kwitnąć tuż przed Świętem Matki Boskiej Zielnej…Wybrałam się na krótki spacer do lasu…Szłam sobie żwirową ścieżką, a obok rosła polana nawłoci…Tuż przed lasem zboczyłam troszkę w bok…a tam wśród łąkowych kwiatów, także nawłocie…


Nawłocie rosły w miejscu dawnych ogródków działkowych…gdzieniegdzie przebijały się inne kwiaty…Gdy patrzę na nie przypomina mi się piosenka Czesława Niemena – „Mimozami Jesień się zaczyna „
Mnie nawłocie kojarzą się z kończącym latem, z odlatującymi na zimę ptakami…

Kamienie na Szaniec film … a książka…

Całkiem niedawno był wyświetlany film ” Kamienie na Szaniec ” …wzbudził on bardzo wiele kontrowersji…, na jego temat zdania są podzielone…Jedni go chwalą inni zaś krytykują, że nie jest wierną ekranizacją książki…Nie wiem czy dzisiejsza młodzież tak by się zachowała…jak bohaterowie książki…Sama również nie urodziłam się w czasie wojny, ani przed nią…Tylko grubo po niej…Czy miałabym taką odwagę jak ci chłopcy…pewnie nie…Do książki wracam co jakiś czas…a na film nie wiem czy bym poszła…

Tutaj można obejrzeć film i samemu porównać z książką…Czy faktycznie jest tak różny od oryginału…współczesna młodzież jest zupełnie inna, ma inne ideały…
Okładka książki Kamienie na szaniec

Begonie… letnie kwiaty…

Begonie są pięknymi kwiatami…Kwiaty te występują na prawie wszystkich kontynentach…Jest ok.1500 gatunków…  Wśród nich możemy spotkać także rośliny zielne…
W Polsce Begonia jest hodowana jako roślina ozdobna…Rozróżniamy begonię królewską, bulwiastą, zwisające czy stale kwitnące…część begonii to mieszańce…
Mam w swoim małym ogrodzie kilka ich krzaczków…ich różowe pełne kwiaty cieszą moje oczy…
To łatwe rośliny w uprawie…W Polsce widnieje pod nazwą ” Ukośnica „…Nazwa wzięła się stąd, że liść jest ukośnie ścięty…A sama nazwa Begonia pochodzi od nazwiska francuskiego botanika M. Begona…

Biecka kolegiata…

Jest w Bieczu przepiękna kolegiata…została zbudowana w stylu gotyckim…Przyciągała nas jak magnes…Bardzo chcieliśmy zobaczyć jej unikatowe wnętrze, niestety świątynia była zamknięta na głucho…Zdjęcie wnętrza zrobiłam przez szybkę…
Kościół mieści się niedaleko muzeum aptekarstwa…a po przeciwnej stronie jest ” Kromerówka „…Przy świątyni widzimy elementy renesansowe np. renesansowa bramka zbudowana tuż przy gotyckiej w II poł. XV w…przy kościele jest także późnogotycka dzwonnica powstała w miejscu nieistniejącego muru obronnego…
Dzwonnica służyła nie tylko do celów kościelnych, ale również do obrony przed najeźdźcą…miała okienka strzelnicze…W murach są również figury świętych jest ich 13, wykonano je z kamienia pińczowskiego…Przedstawiono na nich apostołów…same figury pochodzą z II poł. XIX w…
Wnętrze świątyni skrywa prawdziwe sakralne cudeńka…W środku kościół jest na wskroś gotycki…
Jest tu kilka kaplic np. Wielopolskich…Na jednej z kolumn piękna ambona…Choć kolegiata jest na wskroś gotycka to ołtarz główny jest renesansowy i bardzo duży…emanuje złotem…Nawę główną od prezbiterium oddziela belka tęczowa, a na niej Pan Jezus na krzyżu a obok ukrzyżowani razem z nim Łotrowie…Z boku stoi pięknie zdobiony ołtarzyk ” Drzewo Jessego” przy ołtarzyku gotycka chrzcielnica…
Biecz jest wart odwiedzenia…