1 listopada…

Zbliża się Wszystkich Świętych…Pojedziemy na cmentarze odwiedzać groby bliskich…

Życie człowieka jest
jak płomień świecy…
Wystarczy podmuch
żeby je zgasić…

1 listopada jest dniem zadumy i modlitwy…Modlimy się nad grobami bliskich…

 To Święto jest refleksją nad naszym życiem… nad tym jak postępujemy na co dzień… 

” Dla tych którzy odeszli „

Dla tych
którzy odeszli
W nieznany świat
Płomień na wietrze
Kołysze wiatr.
Dla nich tyle kwiatów
Pod cmentarnym murem
I niebo jesienne
u góry.
Dla nich 
harcerskie warty
I chorągiewek gromada
I dla nich ten dzień-
Pierwszy dzień-
Listopada
Danuta Gellnerowa.

Lubelski Donżon…

Donżon to część lubelskiego zamku…Tylko on i kaplica są pozostałością po budowli z XIV w…

Będąc w Lublinie warto odwiedzić tamtejszy zamek i znajdującą się w nim basztę zwaną Donżonem…

Donżon jest najstarszym zabytkiem romańskim w Lublinie,a także na Lubelszczyźnie…To trzykondygnacyjna wieża…wewnątrz której umieszczono tablicę upamiętniającą ofiary mieszczącego się w zamku więzienia…

Donżon był basztą mieszkalno – obronną…wokół której zbudowano resztę zamku…

Na tarasie donżonu były kręcone zdjęcia panoramiczne do filmu ” Aryjska Para „…

Gidelski kościół Kartuzów…

Niedaleko gidelskiego sanktuarium leży kościół oo. Kartuzów…To piękna i jednocześnie z zewnątrz bardzo skromna świątynia…

Stajemy na niewielkim parkingu w pobliżu świątyni…Coś mnie w tamtą stronę ciągnie…Jednak gdy przekroczyłam próg tego kościoła…byłam zaskoczona jego wnętrzem…Nie spodziewałam takiego przepychu…tylu złoceń…

W ołtarzu głównym tego unikatowego kościołajest przepiękna PIETA…Odcina się ona od surowej bieli ścian…Ten przepych jednak nie jest tak bardzo przytłaczający jak w innych barokowych kościołach…Nie ma tylu złoceń…

 Ta piękna świątynia została zbudowana w latach 1757-67…Jest to bazylika trójnawowa na planie prostokąta…w stylu barokowym…
 Zakon Kartuzów do Gidle sprowadziła Zuzanna Oleska…Mieli przejąć ziemie po Dominikanach…Co się niestety nie udało…Dlatego zbudowali swój kościół w pobliżu tego Dominikanów…

Zapomniany ogród w jesiennej szacie…

W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się do Rudna…by zobaczyć czy można już zwiedzać zamkowe ruiny…Zatrzymaliśmy samochód na parkingu tuż przy kościółku…stamtąd już było bardzo blisko do zamku…Idąc drogą w tamtą stronę przechodzimy obok trochę już zapomnianego ogrodu…kusiły wiszące na drzewach jabłka…

Ten ogród wyglądał trochę tajemniczo, a jednocześnie bardzo pięknie w tej jesiennej szacie…Na jabłoniach gdzieniegdzie  wisiały liście…

 Uszliśmy kawałek i kolejny zapomniany ogród, równie tajemniczy jak poprzedni…i równie mocno zarośnięty jak tamten…
Chciałam wejść w te wysokie trawy i przekroczyć progi tego zapomnianego ogrodu…przed wizytą w nim powstrzymał mnie oczywiście mąż…

Oczywiście oczami wyobraźni już stąpałam bosymi nogami w tym ogrodzie z jabłkiem w dłoni…

Porcelana z tarnowskiego muzeum…

Odwiedzając Tarnów warto zajrzeć do muzeum mieszczącego się w tarnowskim ratuszu…To tam znajduje się ekspozycja z porcelaną…W szklanych gablotach wystawiono te porcelanowe cudeńka…

Filigranowe filiżanki, fikuśne dzbanuszki, cudne flakoniki…W jednej z gablot stały właśnie takie flakoniki…Na białej porcelanie namalowano delikatne niebieskie wzorki…Naszą uwagę przykuły porcelanowe ptaki…

Tuż obok była gablot ręcznie malowanymi filiżankami…niektóre z nich miały roślinne wzory…delikatny złoty wzorek…

 Zastanawiałam się jakiej porcelany używali Sanguszkowie…z czego jadali…a może ta piękna porcelana jest pozostałością po nich…
Byłam urzeczona tymi porcelanowymi cudeńkami…te ręcznie malowane filiżaneczki, dzbanuszki, małe paterki…Takich mogła używać tylko szlachta i bogate mieszczaństwo…zwykłego mieszkańca nie było stać na takie  porcelany…
To była pouczająca wycieczka…Warto było pojechać do Tarnowa…

Nysa…miasto z burzliwą historią…

Nysa to przepięknie położone miasto, z wieloma kościołami, przez co nazywane jest ” Śląskim Rzymem „…Na środku rynku stoi unikatowa gotycka kolegiata…

Przez miasto przepływa rzeka Nysa Kłodzka i stąd nazwa miasta…Niegdyś było ono stolicą księstwa biskupów wrocławskich…

Miasta bardzo bronili Niemcy, dlatego pod koniec wojny bardzo ucierpiało…Z unikatowych barokowych kamieniczek…ocalało bardzo niewiele…Jedną z ocalałych kamienic jest zwana ” Domem Wagi „…

Gdy na Śląsku szalała w XVII w reformacja…Nysa była ostoją katolicyzmu…Nysa jest prześlicznym małym miasteczkiem…Co krok odkrywałam coś nowego, a to kościółek, a fontanna, a to wolno stojąca wieża…

To wszystko są zabytkowe unikaty…Takich miasteczek jak Nysa na Śląsku jest bardzo wiele i wszystkie kryją jakąś burzliwą historię…

Kościół z Ryczowa w jesiennej szacie…

Gdy byłam w wygiełzowskim skansenie coś mnie ciągnęło w stronę kościoła z Ryczowa…Kościółek wspaniale się prezentował na tle pożółkłych liści…

Kościółek ma bardzo ciekawą historię…Do skansenu przybył z Ryczowa…Ta piękna budowla sakralna jest konstrukcji zrębowej…Powstała w XVII w… To nie jest moja pierwsza wizyta w tym skansenie, ale pierwsza jesienią…

Do skansenu przyciągnęła mnie jego jesienna szata…Tak pięknie wyglądał wśród pożółkłych liści…Otwarta furtka zapraszała by wejść do środka…Skorzystałam z tego zaproszenia…

Jeszcze dużo pracy przed konserwatorami by doprowadzić to wnętrze do jego pierwotnego piękna…Niektóre obrazy wymagają renowacji…

Warto było pojechać do skansenu by zobaczyć tą prześliczną drewnianą świątynię…W swoje progi przyciąga mnóstwo turystów…Jadąc w środowe popołudnie do skansenu myślałam, że nie będzie ludzi jakież było moje zdziwienie stojące samochody i jeszcze dwa szkolne autokary…Jednak warto było, bo nie wiadomo kiedy znowu na darzy się okazja by pojechać do wygiełzowskiego skansenu…Obecna pogoda nie nastraja na żadne wycieczki…Jest szaro, buro i pada deszcz…

Jesień w wygiełzowskim skansenie…

Wyśmienita pogoda sprawiła, że pojechałam do skansenu w Wygiełzowie…Chciałam po spacerować wśród skansenowych chat…Jestem tu już któryś raz z kolei, jednak nigdy nie byłam jesienią…

Jesień jest przepiękną porą roku…Żółte liście sprawiają migoczące wrażenie…
Nawet jesienią skansen wygląda pięknie…
„…O liściu
osłoń mnie zielenią
jestem jesienne nagie drzewo
z zimna drżę
wodo napój mnie…”

Halina Poświatowska

W niektórych miejscach na drzewach brakuje liści…ale i tak jest tu bardzo pięknie…
Patrząc na ten jesienny skansen…Przypomniała się mi piosenka o jesieni…
Barwy Jesieni
Jesienne chmury znów pędzi wiatr
w dalekie strony, w daleki świat.
Zielone drzewa, które chroniły nas
w żółte kolory zmienił czas.
Zielone drzewa, które chroniły nas,
w żółte kolory zamienił czas.

Dalekie ścieżki, po których ja
błądziłem kiedyś w pogoni dnia,
i kwiaty, które witały nas,
w żółte kolory zamienił czas


Szeroką plażę i morza brzeg
zakryje wkrótce głęboki śnieg.
Dziś tylko liście zdobią pusty las,
na żółto drzewa maluje czas.
Dziś tylko liście zdobią pusty las,
na żółto drzewa maluje czas
 Seweryn Krajewski

Miniaturowy Mur Chiński…

Będąc w inwałdzkim Parku Miniatur naszą uwagę przykuł miniaturowy Mur Chiński…

Prawdziwy mur chiński został zbudowany po to by chronić granice państwa chińskiego przed wrogimi plemionami…Jego obecna długość to ok.2450 km… jest to najdłuższy mur obronny zbudowany ludzką ręką…jednak z odgałęzieniami to przeszło 6.000 km…

W inwałdzkim Parku Miniatur możemy zobaczyć tylko fragment tego ogromnego muru…który u swojej podstawy ma 6 m…a u góry ok. 5m…jest także największym cmentarzem świata…Gdyż przy jego budowie zginęło bardzo wielu ludzi…Czy widoczny z kosmosu?

Nawet w miniaturze robi wrażenie solidnej konstrukcji…Choć tak naprawdę nigdy nie spełnił swojego zadania czyli obrony przed najazdami bo był za niski…czy 5 metrów wysokości to jest nisko śmiem wątpić…ale nie mnie oceniać czy to jest nisko czy wysoko…Mur Chiński został wpisany na LISTĘ UNESCO…

Sanktuarium Maryjne w Starej Wsi…

Zbliżając się do Starej Wsi leżącej niedaleko Brzozowa, widzieliśmy żółtą fasadę kościoła Jezuitów.
Do przekroczenia progów tego unikatowego miejsca, zaprasza widniejący na bramie napis SALVE REGINA. Tym cudownym miejscem opiekują się obecnie ojcowie Jezuici.

 Gdy wchodzimy do środka niemiejemy z zachwytu. Świątynię zbudowano w XIX w, przez co niema tylu przesadnych upiększeń.  Bazylika wiele przeszła, w 1968 r z niewiadomych do dziś przyczyn została podpalona, spalono także słynący z cudów obraz tutejszej Matki Boskiej Bolesnej. Dzięki ofiarności mieszkańców kościół szybko odbudowano, a spalony obraz zastąpiono kopią.

 IPN wyjaśnił, że obraz spalił nieznany sprawca działający na zlecenie UB, coś takiego określane jest mianem zbrodni komunistycznej.  Nad każdym z ołtarzy zobaczymy figury aniołów. Surowa biel ścian sprawia, że kościół jest unikatowy, może to tylko moje wrażenie.  Jestem tą piękną świątynią zachwycona.

 Fundatorem i jednocześnie budowniczym tej pięknej bazyliki był bp. Fredro, a po jego śmierci budowę dokończył bp. Ściborowski. Obraz Matki Boskiej w tej świątyni został koronowany jeszcze w Królestwie Polskim przez Lodovico Jacobiniego ówczesnego nuncjusza apostolskiego.