Lubelski Trybunał Koronny…

To bardzo ciekawy budynek..W miejscu obecnego stał drewniany trybunał, który z niewiadomych  przyczyn spłonął w 1389 roku…Wtedy też zaczęto budowę murowanego Trybunału…Ten obecny jest którymś z kolei stojącym w tym miejscu…

Ów Trybunał był czymś w rodzaju Sądu Apelacyjnego dla ówczesnej szlachty i magnaterii…Można powiedzieć dzisiejszy Sąd Najwyższy…Dzięki temu, że w Lublinie mieścił się Trybunał…miasto stało się centrum prawniczym Rzeczypospolitej…Na początku był tu Ratusz…

O Lubelskich kamienicach opowiem kiedy indziej…Dzisiejszy post był poświęcony Lubelskiemu Trybunałowi Koronnenu…

Kalwaria w Wambierzycach…

Na przeciwległym wzgórzu rozciąga się jedna z najpiękniejszych kalwarii jakie widziałam…Wambierzycka kalwaria…zaczęła powstawać w 1683 r… z inicjatywy ówczesnego właściciela Wambierzyc…Pierwsze z kalwaryjskich kaplic były z drewna…


Kalwaria zaczyna się przy kaplicy z napisem ” DOM KAJFASZA „…Kaplice są  ułożone tarasowo…W zadumie przystajemy przy każdej z nich…nad naszymi głowami szumią kojąco drzewa…Ta cisza daje ukojenie…
Wambierzycka kalwaria bardzo różni się od tej z Kalwarii Zebrzydowskiej… jest bardziej ścisła…od tamtej…ta z Kalwarii Zebrzydowskiej ciągnie się na bardziej rozległym terenie…








Cień między kaplicami dawał przyjemny chłodek…bo dzień, który wybraliśmy na odwiedzenie wambierzyckiej kalwarii był bardzo upalny…






Część kapliczek jest wzorowana na tych z Jerozolimy…bo tam są one w mieście…tak samo jest tutaj…Między kaplicami umieszczono stacje Drogi Krzyżowej…To była bardzo. udana wycieczka..

Muzeum Diecezjalne w Krakowie…

Muzeum to mieści się na ulicy Kanoniczej…Oprócz obrazów i rzeźb zgromadzono w nim pamiątki po Janie Pawle II…wśród tych pamiątek są również meble z jego kardynalskiego apartamentu…

Krakowskie muzeum diecezjalne ma pamiątki z czasów kardynalskich naszego papieża Jana Pawła II te z czasów gdy był papieżem są w filii muzeum w Łagiewnikach…

Gdy mieszkał na Franciszkańskiej…to na tych krzesłach siadali biskupowie…rozprawiali o krakowskim kościele…podejmowali ważne decyzje…W muzealnych wnętrzach możemy zobaczyć także pamiątki z papieskich podróży…choć jest ich tu bardzo mało…

Większość pamiątek po Janie Pawle II jest w Łagiewnikach…

Będąc w Krakowie warto zajrzeć do tego muzeum…

Kościół p.w. Bożego Ciała w Bielawie…

Krótki listopadowy urlop spędzaliśmy na Dolnym Śląsku…odwiedziliśmy wtedy Bielawę…stoi tam przepiękny kościół, który niegdyś należał do ewangelików…dziś odprawiane są tam msze katolickie…

Kościół został zbudowany w 1743 roku…Przez wiele lat służył tamtejszym ewangelikom…Po II wojnie światowej zamieniono go na magazyn…przez co elementy wystroju niszczały…
To już jest nagminne, że kiedy jakiś kościół chcę zobaczyć wewnątrz całuję ” klamkę „…Tak było i tym razem…
Ten kościół ma ciekawe elementy architektoniczne…

Zamek Moszna w inwałdzkim parku miniatur…


Spacerując po inwałdzkim parku miniatur…zatrzymujemy się przed miniaturą zamku w Mosznej…zamek ten powstał z inicjatywy jednego z członków rodu Thiele – Winckler…

Ze szczególnym podziwem przyglądałam się tej budowli…Tak pieczołowicie odwzorowano detale znajdujące się przy oknach…nawet gargulca…
Te wszystkie 99 wieżyczek…balkony…a nawet tarasowe schody…Można powiedzieć Moszna jak żywa…
Świetnie się bawiliśmy oglądając te wszystkie miniatury…Przypominając sobie jak wyglądają w oryginale…

Przyszła wiosna…

Ucieszyłam się, że już jest…Tak nieśmiało do nas zawitała…Aż chciało się śpiewać za Markiem Grechutą …” Wiosna, ach to ty „…

Tuż koło domu zakwitły krokusy…Na małej grządce jest ich całe mnóstwo…można powiedzieć krokusowa polanka…
Wśród tej fioletowej połaci, znalazłam też i białe…Nawet owady budzą się już do życia…W jednym z krokusów  pszczoła zbierała nektar…

Wiosna to piękna pora roku…Cieszmy się nią jak najdłużej…

Kościół śś. Piotra i Pawła w Krakowie…

W pewną letnią niedzielę wybraliśmy się do Krakowa…celem naszej podróży było Muzeum Diecezjalne…po drodze mijaliśmy kościół śś. Piotra i Pawła…


Ten piękny kościół należał niegdyś do Jezuitów…Zakon ten przybył do Krakowa w 1579 roku…Fundatorem tej świątyni początkowo był biskup krakowski Jerzy Radziwiłł…a ostatecznie budowę sfinansował król Zygmunt III Waza…Najpierw budową kierował Józef Britius, a po jego wyjeździe do Włoch Jan Bernardini…
Wszystkie kościoły jezuickie wzorowane są na kościołach IL GESU…
W ołtarzu głównym wisi obraz ” Wręczenie kluczu Piotrowi ” jego autorem jest Józef Brodowski, a obraz powstał ok. 1820 roku…po bokach umieszczono małe obrazy…
Po kasacie zakonu przeszedł w ręce państwa…mieściła się w nim nawet cerkiew…Dopiero przeniesienie parafii Wszystkich Świętych ( bo rozebrano kościół pod tym wezwaniem ) spowodowało, że zaczęto prace renowacyjne…Niestety kościół mimo tych prac był w fatalnym stanie…
Kościół otacza kolumnadowe ogrodzenie…na każdej z kolumn umieszczono figury apostołów…autorem tego ogrodzenia jest Dawid Heel…

Meble z Dworu z Droginii w wygiełzowskim skansenie…

Spacerując po wygiełzowskim skansenie zawitaliśmy przed Dwór z Droginii…wchodzimy do środka…W jego wnętrzach możemy zobaczyć stałą wystawę poświęconą wnętrzom z szlacheckich dworów XIX wiecznej Małopolski…


Z dużą ciekawością przyglądałam się zgromadzonym tam meblom…Zastanawiałam się nad tym jacy ludzie zamieszkiwali te wnętrza…Na stoliku kawowym stała filiżanka i dzbanuszek…jakby od stolika dopiero co odeszła XIX wieczna dama…

Stały tu również komody…jakże inne od tych współczesnych…nawet łóżka nie przypominają tych współczesnych…w tamtych czasach państwo spali osobno…czego dziś sobie nie wyobrażamy…

Najbaradziej zaciekawił mnie parawan…Służył jako przebieralnia…tuż za nim stała ówczesna umywalka…czyli porcelanowa misa i dzban na wodę…Misa i dzban znajdowały się na małej szafce…

Ciekawie było zobaczyć meble i wyposażenie z tamtej epoki…

Tamtego lata na Sycylii…Marlena de Blasi…

Do międzyblogowego kącika czytelniczego dołącza kolejna książka jest nią ” Tamtego lata na Sycylii” Marleny de Blasi…Książka opowiada o życiu kobiety o imieniu Tosca…jej opowieść osadzona jest w przepięknej sycylijskiej scenerii…

” Allora, come si chiama questo posto…?-pytam Carlottę udając, że uciekła mi z pamięci niedająca się zapomnieć nazwa willi…”Główną bohaterką jest Tosca, która trafiła do pałacu miała około 10 lat…Smutne były losy Tosci…oderwana od sióstr…sama w obcym miejscu…Czytając książkę doszłam do wniosku, że poprostu została „sprzedana” przez ojca jak rzecz…Mnie nasuwało się jedno pytanie…Jak można było „sprzedać” własne dziecko?…za parę groszy…Gdy Tosca dorasta staję się piękną kobietą…zakochuje się w niej jej obecny opiekun…Ta miłość okupiona jest cierpieniem…gdyż książę niedość, że jest żonaty to jeszcze zamieszany w ciemne sprawki sycyjijskiej mafii…która nietoleruje nieposłuszeństwa…Żona księcia Leo nie umiała żyć na sycyliskiej prowincji i dość szybko z niej uciekła zabierając córki…Jedna z córek nigdy nie zaakceptowała Tosci…Mnie imię głównej bohaterki kojarzyło się z operą Tosca…