Mokre lato.

Czerwiec kończy się deszczowo, nie lubię takiej pogody. Za oknem jest szaro,ponuro i mokro. 
Zaczęło się lato. Jednak nie jest tak ciepłe jak ubiegłoroczne. Pochmurne, deszczowe, a przede wszystkim zimne. Co to za lato bez świecącego słońca z chmurami i deszczem.

Zobaczyłam, że nie pada. Nie namyślając się długo wyszłam z aparatem do ogrodu, by zrobić parę zdjęć. Nadchodziły deszczowe chmury, spieszyłam się chciałam uniknąć deszczu.  

Bieszczadzkie połoniny.

Podróżując szlakiem bieszczadzkich cerkwi. Zachwycaliśmy się urokliwymi połoninami. Przy malowniczo wijącej się drodze był niewielki parking, postanowiliśmy zatrzymać się na nim na malutką przerwę. 

Widoki zapierały dech w piersiach, to było coś pięknego. Urokliwe pagórki. 
Droga wiła się między górami, co rusz ukazując nam bieszczadzkie połoniny. 
Byliśmy tak urzeczeni tymi krajobrazami, że zapomnieliśmy zrobić więcej zdjęć. Byliśmy zachwyceni Bieszczadami. Urzekła nas ta soczysta zieleń traw. 

Cerkiewne miniatury ze wsi Myczkowce.

Podróżując po Bieszczadach zawitaliśmy do małego parku miniatur. Mieści się on we wsi Myczkowce. Opiekuje się nim Caritas. Zgromadzono tutaj aż 140 cerkiewnych miniatur. Są tu cerkwie prawosławne, grekokatolickie. Budowane przez Łemków, Dolinian czy Pogórzan.

W jednym miejscu zebrano cerkwie polskie, ukraińskie i  słowackie np. Ruskiej Bystrej.

Miniatury cerkiewne ustawiono na niewielkich kamiennych kopcach. Jedne są mniejsze inne większe. Jedne są pokryte blachę inne zaś gontem, jak oryginały.

To był zupełny przypadek, że skręciliśmy w stronę wsi Myczkowce. Ten przypadek sprawił, że odwiedziliśmy to piękne miejsce. Jest tu również Ogród Biblijny, ale o nim kiedy indziej. Warto było to miejsce zobaczyć. 

Orawski zamek…

Całkiem niedawno wybraliśmy się na Orawę, celem naszej wycieczki był zamek orawski. Mieliśmy pogodę, a i humor dopisywał. Już z daleka zauważyliśmy górujący nad rzeką kamienny zamek. To był on cel naszej wyprawy.
Zatrzymujemy się na pobliskim parkingu, stąd już niedaleko do zamku. Przed jego bramę prowadzi brukowana uliczka.

Orawski zamek powstawał etapami najstarsza jego część to cytadela mieszcząca się na szczycie skały. Poniżej to zamki kolejnych właścicieli. Rodów Korwin i Turzo. Orawski zamek jest jednym z najpiękniejszych, jakie znajdują się na Słowacji,

O zamkowych wnętrzach napiszę w innym poście. Dziś chciałabym tylko napomknąć o tym pięknym zamku.

Dziś tylko pokażę wnętrza z dolnego zamku. To była pierwsza sala do której weszliśmy z przewodnikiem. Na ścianach wisiały szable oraz hełmy.

W szklanych gablotach stały kompletne zbroje. Po drugiej stronie zaś niewiasta ubrana na ówczesną modłę. Manekin przypominał ducha.


Słowacja to piękny kraj z licznymi zamkami, jest ich tu ok. 200. Warto do tego kraju przyjechać. 

Cerkiew p.w.Michała Archanioła w Turzańsku…

Jeżdżąc bieszczadzkim szlakiem zawitaliśmy do Turzańska, malowniczo położonej wsi. Znajduje się tutaj przepiękna cerkiew. Jest ona p.w. Michała Archanioła, to najstarsza budowla sakralna na tym terenie. 
Cerkiew ta została zbudowana w latach 1801-03. Dziś służy prawosławnym, choć wcześniej odprawiały się w niej msze katolickie czy grekokatolickie. Ta piękna cerkiew posiada oryginalny ikonostas czy polichromie. Niestety choć mam zdjęcia ze środka nie mogę ich umieścić na blogu, gdyż był całkowity zakaz robienia zdjęć.
Cerkiew w Turzańsku jest świątynią łemkowską z trzema hełmami, które wieńczą babiniec, nawa główna oraz prezbiterium. 
Cerkiew odzyskuje powoli swój dawny blask. Cerkiewne ikony są odnawiane, być może dlatego jest całkowity zakaz robienia zdjęć wewnątrz. Chyba, że ma się zgodę konserwatora zabytków. Warto jednak wybrać się do Turzańska by zobaczyć tą unikatową budowlę sakralną.  

Cerkiew p.w. Opieki Matki Bożej w Komańczy.

Jeżdżąc  bieszczadzkim szlakiem cerkiewnym trafiliśmy do Komańczy, to tutaj był przetrzymywany kardynał Stefan Wyszyński. Znajduje się tu maleńka cerkiew prawosławna. 
To prawdziwa perełka, Już z daleka widać było jej baniaste hełmy, być może dlatego, że odbijały promienie słoneczne. 
Otoczona jest kamiennym murkiem. Na jej terenie znajdują się dwa cerkiewne krzyże, to prawdopodobnie dwa nagrobki. Bardzo nas zainteresowały te krzyże, są jakże inne od naszych katolickich.
Prawosławne cerkiewki mają niebieskie otoczki. Obecna cerkiew stoi w miejscu istniejącej tu wcześniej, a która w 2006 roku spłonęła. To budowla konstrukcji zrębowej orientowana na wschód. Jest zbudowana w stylu wschodniołemkowskim. Tych świątyń zostało tylko trzy, pozostałe są w Turzańsku, Rzepedzi, Szczawnem.
Kopuły te są charakterystyczne dla wschodniej części regionu łemkowskiego. Zawsze mnie interesowali Łemkowie, ich styl życia, religia,budownictwo. Obecnie modlą się w niej prawosławni, ale do roku 1963 należała do grekokatolików. Leży ona na Szlaku Architektury Drewnianej. Cerkiew w Komańczy wcześniej składała się z babińca, prezbiterium i nawy.  

Skansen w Starej Lubowni…

Jak wiecie uwielbiamy odwiedzać skanseny… Ten jednak bardzo nas urzekł…położony u stóp pobliskiego zamku…
Choć bardzo malutki jest przepiękny…Dzięki niemu możemy poznać życie spiskich chłopów…
Skansen został założony w 1956 roku…Na jego terenie znajduje się 25 budynków, które są konstrukcji zrębowej…zobaczymy tu też m.in: szkołę…Nie przypomina ona w niczym współczesnego molocha…
Chodziliśmy od chaty do chaty podziwiając ich piękne wnętrza… 
Skansen jest w formie małej wioski ze szkołą i cerkwią…

Zakola Sanu…

Tegoroczny urlop postanowiliśmy spędzić w Bieszczadach, jednak zatrzymując się w pobliżu rzeki San…Zaciekawiły nas jej zakola…
To już kolejna moja wizyta w okolicach Sanoka…i tym razem mogłam podziwiać zakola Sanu…To piękna i bardzo zdradliwa rzeka…

Pogoda sprawiła, że mogliśmy pospacerować wzdłuż rzeki…

Słychać było świergot ptaków, szum wody…Zapraszam na wycieczkę Szlakiem bieszczadzkich Cerkwi i kościołów

Cerkiew p.w. Św Mikołaja w Szczawnem…

Szczawne to maleńka wioska leżąca na skraju Bieszczad…Na jednym ze wzniesień stoi mała cerkiew… Nosi ona wezwanie Świętego Mikołaja…
Szczawne to maleńka parafia cerkiewna bo licząca zaledwie 16 parafian…
Zastanawialiśmy się jak tu jest w zimie czy ludzie dadzą rady wejść po oblodzonym i  bardzo ośnieżonym wzniesieniu…Cerkiew nas urzekła…a malowidła ścienne oczarowały…
Byliśmy pod wielkim wrażeniem jak ta malutka cerkiew jest utrzymana…a przecież ich parafia nie jest duża…Opiekująca się nią pani ciekawie opowiadała jej historię…Odpowiadała nasze pytania, a pytań mieliśmy wiele…Zaciekawiło nas, że tam nie ma organów…tylko ludzie śpiewają cerkiewne pieśni…Przez całą mszę można stać lub klęczeć nie można usiąść w ławce…Nie wiem czy bym wytrzymała przez 2 godz. klęcząc…
Oczarował nas ten szlak…Kolejną cerkwią, którą opiszę będzie ta w Czerteżu…

Szklane ptaki z łomnickiego pałacu…

Łomnicki pałac urzekł nas swoją skromnością…W jego wnętrzach zobaczyliśmy poukładane piękne szklane ptaki…

Urzekły nas te małe szklane ptaki…

Mieniły się różnymi kolorami…

Jedne stały na nogach inne zaś jakby wysiadywały jajka…

To taki rodzaj wielkanocnej dekoracji…W łomnickim pałacu byliśmy tuż po świętach wielkanocnych…Zaciekawiły nas te ptasie dekoracje…To coś innego…

Postem tym ogłaszam krótką przerwę urlopową…Do zobaczenia za dwa tygodnie…